Nagłaśniany ostatnio przez media problem Pani Barbary dotyczący jej prośby o eutanazję ciężko chorego syna stał się źródłem podziału Polaków na dwie grupy. Pierwsza – ta liberalna – stara się zrozumieć i oferować wsparcie – przynajmniej psychiczne dla matki która od 24 lat opiekuje się synem nie mającym żadnego kontaktu ze światem zewnętrznym. Druga grupa – kierowana pobudkami pseudoreligijnymi wszem i wobec ogłasza swoje oburzenie postawą Pani Basi, mówiąc stanowczo – nie, bo nie. Postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej całej sytuacji – zarówno śledząc doniesienia prasowe, jak i dyskusje toczące się na forach internetowych.
Pomiędzy głosami zrozumienia – bo przecież istota przez nią kochana ( w końcu 24 lata ciężkiej pracy o czymś świadczą ), w stanie nie rokującym na poprawę ( zniszczenie mózgu na skutek SSPE, aktualnie funkcjonuje – po japońsku, bo jako-tako jedynie pień ) ma prawo do godnej śmierci, pojawiają się zarzuty kierowane w stronę Pani Barbary – jakoby była wyrodną matką, mającą “parcie na szkło” a do tego chcącą się pozbyć problemu. Dziwnym trafem – żadna z osób przeciwstawiająca się decyzji zdesperowanej matki – nie odpowiada na apele osób z drugiej strony barykady – tj. pomocy chociażby przez dwa tygodnie swego urlopu. Zdaniem osób uważających się za wierzące – nie należy ingerować w zamierzenia Boże, nam z drugiej strony – nie wypada z tym dyskutować. W związku z czym – do czego potrzebny jest w kraju rząd? Przecież – jeśli Bóg postanowi że mamy żyć w dostatku i bezpieczeństwie – żadne organy władzy nie będą potrzebne. Po co nam lekarze? Dlaczego to właśnie ci najbardziej protestujący nie zaprzestaną zajmowania miejsc w i tak zatłoczonych ośrodkach zdrowia i w wypadku kolejnej epidemii grypy, jakiegokolwiek złamania czy innego rodzaju uszczerbków zdrowia nie zdadzą się na “wolę nieba”?
Podobna sytuacja miała miejsce przy zgwałconej, a jak później się okazało po prostu uprawiającej seks nastolatce która – niestety – zaszła w ciążę. Stada moherowych beretów atakowały szpitale, wojewodów, kogokolwiek – aby tylko zapobiec usunięciu ciąży i zasnąć w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Jako usprawiedliwienie swoich działań podawały informację iż to zabijanie życia ( “niestety”, jeszcze nienarodzonego ). Należy zwrócić uwagę na fakt iż miały w głębokim poważaniu prawo zezwalające na aborcję w tym wypadku. Efektem było odsyłanie dziewczęcia od jednego do drugiego szpitala i kliniki – a gdziekolwiek się ruszyło okazywało się że biedne schorowane babcie, emeryci i renciści zawsze byli szybsi od niej ( swoją drogą należałoby pomyśleć nad wystawieniem ekipy z nich złożonej na przyszłej olimpiadzie w nadziei na medal ). Drugim podawanym powodem protestów miał być fakt iż może przecież urodzić dziecko i oddać je do adopcji. Jest to faktycznie – prawda – niestety jedynie z punktu widzenia fanatyków. Spróbujmy zerknąć na następujący przykład:
Młode małżeństwo, kobieta – dość atrakcyjna – zostaje zgwałcona podczas powrotu z wizyty u rodziny. Mąż – kochający żonę stara się ją wspierać. Ona natomiast – jest sobą obrzydzona ( jako ofiara gwałtu ) a tym bardziej przerażona ‘tym czymś’ rozwijającym się w jej ciele. Pomoc policji ograniczy się zapewne jedynie do przesłuchania ( w trakcie którego będą oczywiście musieli upewnić się czy to na pewno był gwałt i czy sama tego nie chciała ) i rozmowy z psychologiem. Perspektywa “noszenia” w sobie przez 9 miesięcy efektów gwałtu, ciągłe powracanie do tego, dodatkowo – konieczność udawania, że nic się nie stało – rozbija kobietę pod względem psychicznym. Ze strony męża – mimo całej miłości włożonej w związek – płakać – nie wypada, a cieszyć się też nie ma za bardzo jak – bo głaskanie “po brzuszku” i nasłuchiwanie czy kopie – mogłoby być dziwnie odbierane przez obie strony. Kobieta decyduje się, a z nią sąd – na usunięcie ciąży i w tym momecie moherowe bojówki, pseudo obrońcy życia wkraczają do akcji. Chociaż żadna z protestujących przed sądem i szpitalem osób nie była nigdy w podobnej sytuacji – wiedzą lepiej. Najlogiczniejszym – przy próbach pogodzenia ze sobą interesów obu stron, z naciskiem na protestujących – byłoby urodzenie ( niestety ) dziecka i przekazanie do przymusowej adopcji najzacieklej protestującej osobie.
Jaki kraj – takie prawo, a jakie prawo – taki człowiek. Co za tym idzie – kraj mamy, a jakże – mlekiem i miodem płynący. Prawo – jest, podobno broniące ostatniego ogniwa – obywatela, człowieka – zapewniające mu wolność słowa i wyboru. Człowiek – jako jednostka – nie ma jednak prawa decydować o swoim życiu – czy to setki nieuleczalnie chorych, chcących skończyć raz na zawsze koszmar swój i rodziny, czy też setki zgwałconych lub po prostu nie będących w gotowości do zapewnienia godziwego życia potomstwu. W ten sposób – “biedne” dzielnice zawsze pozostaną biedne – bo z nudów i pseudo braku pracy – najlepszą rozrywka jest pod kołdrą ( “zrobienie” kilkorga dzieci nie przyczynia się wbrew pozorom do poprawy statusu społecznego ), bogaci – zostaną bogatymi – dbając o swe interesy, a fanatycy będą protestować przeciwko decyzjom o życiu innych.
Zobacz również:
- Związkowcy protestują Długi weekend upłynął pod znakiem protestów - najpierw związkowcy w...
- Marsz “równości” w Krakowie Z opóźnieniem postanowiłem w końcu skomentować opisywany we wszelakich mediach...
- Religijny kraj, a jakże W związku z postępującą klerykalizacją w naszym kraju, nawet znany...
- Atom nadciąga Drodzy czytelnicy - czapki z głów! Prawdopodobnie w końcu wydostaniemy...
- Tolerancyjni – “śmierdziele won” Poranki przy kawie w wypadku przeglądania codziennych wiadomości bywają zgubne...
Według mnie każdy powinien decydować o swoim życiu jeśli tylko jest w stanie. Nie można zabronić kobiecie usunięcia dziecka będącego owocem gwałtu,który,być może,przyczyni się do podupadnięcia na zdrowiu psychicznym. Samo noszenie dziecka w łonie przez te 9mcy jest swego rodzaju torturami psychicznymi. Są przypadki,że podobne kobiety zabijają swoje nowo narodzone dzieci -po co kierunkować tak społeczeństwo? To patologia. Dziecko to nie rzecz. Nie można odstawić go jak zabawkę na półkę. Dotychczas pisałam o dojrzałych kobietach,a w przypadku nastolatki również zmienia się jej życie,bez względu na to czy dziecko jest z ‘przypadku’,czy też gwałtu. Podziwiam osoby,które mimo tylu przeciwności mają wystarczająco siły,by przezwyciężyć opory własne i otoczenia,i wychowują takie dzieci. Jednak to nie zmienia mojego podejścia do w/w przykładów. Uważam,że jeśli kobieta uznaje za konieczne usunięcie ciąży -niech to zrobi.