Rachunek zysków i strat Polaków na emigracji

Dodany przez AR on Mar 5th, 2010 w kategoriach Polecane, Pozostałe. Wpisy - RSS 2.0. -


Rodzina – kojarzy się staroświecko z wielkim domem na wsi, jednak w dzisiejszych czasach rzadko kto w swoim dobytku ma dom a już szczególnie – rzadko kto mieszka na wsi. Coraz rzadziej też rodzina mieszka z pokolenia na pokolenie w jednej miejscowości, zaczynamy żyć jak Nomadzi, przemieszczając się za pracą, niższymi opłatami za mieszkanie, lepszą szkołą toteż mniejsze znaczenie dla nas ma tworzenie trwałych komórek społecznych takich jak małżeństwo, rodzina.

Potrzeba „mobilności” z jednej strony wynika z lansowania postawy „wolnego człowieka” – już rzadko kiedy słysząc „bez zobowiązań” krzywimy się z niesmakiem myśląc, że człowiek który nie ma zobowiązań albo ma coś do ukrycia, albo przed czymś ucieka. Dziś zostało stworzone nowe znaczenie dla tego słowa i oznacza atrakcyjność i gotowość podjęcia nowych przedsięwzięć. Ludzie mobilni są atrakcyjni na rynku pracy i w towarzystwie – nie trzeba się obawiać, że gdzieś w portfelu lub kieszeni czai się obrączka, pozytywny test ciążowy czy zaraz zadzwoni telefon, ponieważ dziecko, małżonek czy inne „zobowiązanie” potrzebuje podwiezienia do pracy, szkoły lub domu. Bycie mobilnym, czyli zdolność do emigrowania oznacza nie tylko przemieszczanie się pod względem położenia geograficznego, ale również zdolność do przemieszczania swoich wartości i potrzeb.

Patrząc na plagę emigracji Polaków do Wielkiej Brytanii zastanawiam się ile dzieci zostało zostawionych bez opieki swoich rodziców, ile żon zostało bez mężów jak i odwrotnie. Ludzie, którzy wyjechali z potrzebą podwyższenia swojego statusu majątkowego przemieszczają nie tylko swoje położenie na mapie, ale też swoje wartości – stawiając na piedestale potrzebę materialną należy inne potrzeby i wartości przesunąć na inne, niższe pozycje. Takie wartości jak rodzina, potrzeba bezpieczeństwa czy przynależenia.

Obniżając wartość rodziny w naszym życiu z jednej strony ułatwiamy sobie drogę po sukcesu – stajemy się przecież mobilni i atrakcyjni, z drugiej jednak nasza postawa zaczyna oddziaływać na osoby, które tę rodzinę tworzą.

W gazetach wiele razy czytałam historie o bardzo podobnych scenariuszach, mówiące o tym, że jeden z małżonków wyjechał za granicę i takie oto małżeństwo po jakimś czasie się rozpada. Pani Maria radzi, by codziennie dzwonić do siebie przez komunikator internetowy, pani Jadzia radzi, by określić ramy czasowe, w jakich ma trwać rozłąka, pani Zosia poleca, by co jakiś czas odwiedzać się nawzajem, w równych odstępach czasowych.

Co jednak stanowi rodzinę? Wspólne przeżywanie codzienności, mierzenie się ze swoim indywidualizmem pomimo przynależenia, miłość okazywana na co dzień, dzielenie się obowiązkami. Jak wobec tego można być rodziną, jeśli podstawy które decydują o jej istnieniu lub nie, są naruszone lub w ogóle nie istnieją?

Przed takimi pytaniami i problemami stają osoby, które aby poprawić stan domowego budżetu swojej rodziny decydują się na długoterminowy wyjazd w celach zarobkowych.

Dorastające dzieci zostają bez swoich rodziców i nagle stają się półsierotami, lub zostają całkowicie osierocone i przekazane pod opiekę swojej cioci czy babci. Ich wyniki w nauce zaczynają się pogarszać, ale też przez brak zrozumienia nagłej zmiany sytuacji zaczynają być bardziej agresywne. Wobec swoich współmałżonków osoby, które zostały w kraju zaczynają mieć podejrzenia co do ich prawdziwych motywów wyjazdu i wierności – co działa w obie strony.

Jeśli zaś spojrzymy na to z innej strony jak rodzina może być szczęśliwą jeśli jej podstawowe potrzeby materialne nie są zaspokajane? Zgodnie z piramidą Maslowa potrzeby fizjologiczne są na samym dole, czyli dopóki nie zostaną zaspokojone nie przejdziemy na wyższy poziom. Wobec zaspokoić tego nie zaspokajając potrzeb głodu, pragnienia, ciepła i innych potrzeb fizjologicznych nie można potrzeb społecznych. Rozwiązując problem zaspokojenia tych pierwszorzędnych pragnień stawiamy pod znakiem zapytania możliwość przyszłego zaspokojenia potrzeb społecznych.

Angażując się wobec tego w zaspokojenie potrzeb fizjologicznych i wiążącego się z nimi poczucia bezpieczeństwa poprzez emigrację do innego kraju i porzucenie rodziny rezygnujemy z możliwości zaspokojenia potrzeb społecznych w przyszłości.

Wybór którego dokonuje znaczna część polskich rodzin – czyli tymczasowa separacja determinuje przyszłość tej rodziny. Z jednej strony krótkotrwale zaczynamy się wspinać po stopniach piramidy Maslowa, z drugiej jednak do sponsorowania tej wspinaczki wykorzystujemy kapitał, który zdobyliśmy dotychczas i który mamy szansę zdobyć w przeszłości. Pod względem tworzenia rodziny w trakcie separacji żyjemy na kredyt.

Jak więc wygląda w rzeczywistości zestawienie „emigracja a rodzina”? Na pewno jedno nie wyklucza drugiego, wobec tego czy możliwe jest współistnienie emigracji i rodziny? Po pierwsze emigracja jest w jakimś celu, najlepszym rozwiązaniem byłoby zrealizowanie tego celu bez separacji. Czasem jednak nie jest to możliwe i w celu zapewnienia „materialnego bytu” swojej rodzinie należy się w jakiś sposób poświęcić, poświęcić jej przyszłość pod względem prawidłowego istnienia. Głównym jednak problemem, zanim podejmie się taki krok jest zdanie sobie sprawy z możliwości wystąpienia problemów związanych z zapewnieniem jej prawidłowego funkcjonowania w przyszłości.

Podziel się na:

Zobacz również:

  1. Polskie absurdy – katastrofa pod Smoleńskiem Pomimo szacunku dla samych ofiar katastrofy pod Smoleńskiem, z ich...
  2. Marsz “równości” w Krakowie Z opóźnieniem postanowiłem w końcu skomentować opisywany we wszelakich mediach...
  3. Mission impossible – pozostać bezrobotnym w Polsce Dla zaspokojenia własnej ciekawości poszperałam troszkę w internecie na temat...
  4. Eutanazja i aborcja – nie w tym kraju Nagłaśniany ostatnio przez media problem Pani Barbary dotyczący jej prośby...
  5. Platforma w sosie własnym Pytano się w Sejmie co myślą o prawyborach prezydenckich, głosy...

Zostaw komentarz